Jak zacząć się uczyć tanga?

Cytuję za przewodnikiem Lechosława Hojnackiego : przewodnik.Etaniec.org




Koniecznie przeczytaj!

JAK (ZACZĄĆ) SIĘ UCZYĆ TANGA - WPROWADZENIE

Standardowy, podstawowy model uczenia się tanga, to połączenie udziału w lekcjach i milongach. Lekcjami mogą być (jednocześnie, naprzemiennie lub albo-albo):
  • regularne kursy (zalecam częstotliwość większą niż jedna lekcja w tygodniu, jeżeli faktycznie chcesz się szybko rozwijać i szybko zacząć mieć (i dawać) przyjemność z tańczenia tanga)
  • lekcje prywatne (regularny kurs wydaje się być wygodniejszy i tańszy, jednak prywatne lekcje wyłącznie z bardzo dobrymi trenerami - nie wahaj się iść do innego trenera niż ten z kursu - ma szanse zobaczyć u Ciebie rzeczy, których nie dostrzega lub ignoruje Twój stały nauczyciel, wybierz trenera, który chce i potrafi najpierw zdiagnozować Twoje silne i słabe strony a dopiero potem zaproponuje treść lekcji, nie zamykaj się w swojej autodiagnozie).
  • warsztaty (okresowy udział w warsztatach z różnymi, dobrymi trenerami to znakomity pomysł na rozwój, poszerzanie własnych horyzontów tangowych, a przy okazji nowych środowisk, nowych tangueros - to też bardzo ważne); nawet jeżeli mieszkasz w silnym ośrodku tangowym, bardzo poważnie rozważ warsztaty w innych ośrodkach.
RADY:
  • Nie zamykaj się w jednej parze tanecznej. Tak nie nauczysz się tańczyć tanga, które jest tańcem opartym na dialogu i improwizacji.
  • Nie ograniczaj się do jednego trenera lub jednej pary trenerskiej. [1] Tango, to wiele styli i odmian, wielokrotnie znajdziesz się w sytuacji, w której znajomość różnych odmian i podejść bardzo się przyda. [2] Tanga uczy wielu. Spektrum jakości kursów jest bardzo szerokie. Wiele osób uczących się tylko w jednym miejscu pozostaje w głębokim, choć obiektywnie słabo uzasadnionym przekonaniu, że otrzymują usługę dobrej jakości. Konfrontuj swojego trenera z innymi w praktyce. [3] Jesteśmy różni. Różne metody, techniki i metafory trafiają do różnych ludzi w różnym stopniu w róznych sytuacjach. Jest duża szansa, że jedna lekcja z innym nauczycielem pozwoli Ci “zaskoczyć”, zrozumieć, złapać, opanować coś, czego z poprzednim (nawet świetnym) się nie dało. To częstsze niż myślisz.  [3] Nikt nie jest mistrzem wszech dziedzin - np. znakomity trener tanga może nie być dobrym nauczycielem milongi.
  • Nie bądź żarłoczny(a) na warsztatach. Wyjazd na weekend wypełniony dwunastoma godzinami intensywnych lekcji to wcale nie rekord, jednak rozważ plan ograniczony do 1, maksimum 2 lekcji dziennie (plus bardzo wskazana praktyka z nauczycielami oraz obowiązkowa milonga warsztatowa wieczorem ale bez ambicji wywinięcia na parkiecie wszystkich nowości). Obiegowe twierdzenie, że zysk z warsztatów widać dopiero w następnych tygodniach i miesiącach jest prawdziwe, ale nadmiar nowości może w tym naprawdę zaszkodzić.

5.3.2. IDĘ NA LEKCJE LUB/I KURSY

Na razie, drogi Czytelniku, przekazuję Ci dwie pierwsze (lecz bardzo istotne!) pomoce w podejmowaniu decyzji: czy na pewno chcesz się uczyć, a także czego i od kogo. W założeniu:
  • Tabela 1 powinna Ci pomóc się pozbyć się niektórych obaw, uprzedzeń i złudzeń nieco szybciej, niż dopiero “na własnych błędach”.
  • Tabela 2. powinna Ci pomóc dobrać trenera lub trenerów, dokonać dobrego wyboru szkoły tanga, zorientować się, jakich dodatkowych zajęć, źródeł wiedzy i umiejętności warto szukać w zależności od oferty, która jest dla Ciebie osiągalna.  

MITY I NIE-CAŁKIEM-PRAWDY NA TEMAT UCZENIA SIĘ TANGA

Tango w ciągu ostatnich lat zdobywa coraz to nowe miejscowości, jednak nie każdy ma wybór trenerów w pobliżu miejsca zamieszkania. W małych ośrodkach często nauczania tanga podejmują się osoby, które nie tylko nie są nauczycielami, ale nawet same nie opanowały dobrze tego niełatwego tańca. Rozprawmy się najpierw z paroma popularnymi mitami, a potem sprawdźmy checklistę trenerską ( to już pod adresem: przewodnik.Etaniec.org)

TABELA 1. MITY I NIE-CAŁKIEM-PRAWDY NA TEMAT UCZENIA SIĘ TANGA [PART]
1
Dobry trener pięknie tańczy
Nauczyciel i tancerz, do dwa zupełnie odrębne zawody (lub szerzej: aktywności), które wymagają zróżnicowanych (albo i całkiem odmiennych) zestawów cech, uzdolnień, umiejętności, kompetencji i doświadczeń. Bardzo często zajmują się nimi te same osoby, ale znakomite wyniki w jednej z tych dziedzin mogą nie korelować z wynikami w drugiej.
Jeżeli czytelnik wybaczy mi przykład z dosadnym zestawieniem słownym, np. utalentowany, znakomity i sławny tancerz może zadziwiać na pokazach pięknem, sprawnością, precyzją, gracją, finezją, etc. i jednocześnie być kompletnym beztalenciem pedagogicznym i nieukiem w tej dziedzinie. Nie ma w tym żadnej sprzeczności i wręcz bywa tak znacznie częściej, niż chcielibyśmy. Wielu z nas doskonale zna z innych dziedzin przypadki typu “znakomity naukowiec, ma wielką wiedzę, tylko nie potrafi jej przekazać”. Z drugiej strony chcielibyśmy się uczyć od najlepszych i często rozumujemy np. tak: “ona tak pięknie tańczy, marzę o tym, że by też tak tańczyć więc pójdę do niej”.
To popularne wnioskowanie zawiera kilka na raz pułapek.
  • Początkujący obserwator reaguje głównie na wizualne objawy uniwersalnej estetyki tańca, a te niekoniecznie dowodzą wysokiej jakości tanga; być może tylko efektownej oprawy, być może mało komffortowej dla tancerzy, a tylko widowiskowej, być może skutecznej tylko w warunkach, których my nie miewamy na milongach.
  • Tango nie jest pokazowe; nie powstało z takimi celami. Wśród jego naczelnych zasad jest raczej dostarczenie komfortu i przyjemności tańczącej parze, niż pięknych efektów oczom publiczności. Bardzo często tango efektowne dla widzów idzie w parze wręcz z dyskomfortem dla tancerzy. Tylko wprawne oko doświadczonego tancerza dostrzeże z zewnątrz jakość prowadzenia, podążania i improwizacji pokazowej pary.
  • Wreszcie sprawa kardynalna: osoba pięknie tańcząca może nie mieć żadnych kompetencji pedagogicznych (dlaczego miałaby je mieć?). Może mieć wrodzony talent ruchowy, dzięki któremu może nie mieć nawet świadomości jak osiąga miłe dla oka efekty.
Mit 1 jest samowzmacniający, ponieważ w efekcie jego istnienia trenerzy czują się obligowani do pokazów, które dla przyciągnięcia uwagi laików oraz zachęty nowych kursantów muszą być właśnie efektowne wizualnie.
2
Najlepsi trenerzy, to Argentyńczycy
Nie ma takiej zasady. Gdyby szkoła z Buenos Aires chciała zaoferować u siebie kursy Mazura i Krakowiaka, zapewne kierując się takim mitem sprowadziłaby CIEBIE drogi czytelniku jako Polaka, czyli “specjalistę w dziedzinie tańców polskich”. Czy na pewno byłbyś świetnym nauczycielem? W konkursach szopenowskich laury zdobywają często grający arcypolskie Mazurki Japończycy. To wskutek istotnych odmienności kulturowych może kolidować z naszą intuicją, niemniej pozostaje faktem: niekoniecznie Polak musi być najlepszym wykonawcą utworów Szopena i niekoniecznie Argentyńczyk musi być dobrym tancerzem lub nauczycielem tanga..

Dobrym nauczycielem tanga jest dobry nauczyciel (patrz Tabela 2). W tym celu musi mieć co najmniej:
  1. duże umiejętności i doświadczenie tangowe (taneczne),
  2. muzykalność i rozeznanie w muzyce oraz kulturze tanga, ale też...
  3. uzdolnienia, duże umiejętności i doświadczenie pedagogiczne;
  4. znacznie ważniejsze niż zwykle przypuszczamy, duże umiejętności językowe, kluczowe w nauczaniu (przy czym język, którym my nie władamy płynnie, jest istotną wadą). “Podstawowy angielski” (najczęściej używany na lekcjach z Argentyńczykiem) wykluczy wytłumaczenie wielu aspektów tanga, skorygowanie niektórych błędów etc. To nie wyklucza nauki w obcym języku, jednak istotnie ogranicza zakres możliwości. Bariera językowa jest potrójna i dlatego silniejsza i bardziej powszechna niż myślimy. [1] uczeń niekoniecznie wszystko rozumie w obcym języku, [2] jeżeli nawet wszystko rozumie, to musi bardziej skupiać się na słuchaniu (kosztem skupienia na ruchu), [3] na to nakłada się nieznanej nam siły bariera ekspresji nauczyciela, który nie wszystko potrafi wyartykułować, więc mówi i objaśnia tylko to co umie… mówić.
3
Na początku mogę iść do słabszego trenera, o dobrego zatroszczę się dopiero później, znając już podstawy.
Jest wręcz przeciwnie. Pierwsze nawyki i odruchy są całkiem kluczowe. Uczeń dobrego trenera po paru miesiącach może czerpać przyjemność z tańca (i jego partner też). Znam uczniów złych trenerów, którzy po roku pilnej nauki doznają szoku i porzucają tango uświadomiwszy sobie, że utrwalili złe nawyki, które kompletnie się nie sprawdzają na parkiecie. Mit 1. jest utrwalany przez złych trenerów, którzy pracują tylko z początkującymi doskonale wiedząc, że przez lepszych tancerzy zostaliby zwyczajnie zdemaskowani.
Tu jest tak podobnie, jak w szkole. Pierwszy nauczyciel Twojego dziecka jest kluczowy i powinien być najlepszym fachowcem. Nie wysyłasz przecież własnego malucha do półanalfabety “bo przecież moja córka jeszcze nie umie czytać”!
4
Są różne tanga i każdy ma własne, więc można się uczyć tanga od niemal dowolnego nauczyciela lub nienauczyciela.
“Są różne tanga i każdy ma własne”, to prawda, jednak warto ją właściwie rozumieć.
  • Tango (w sensie: zbiór reguł tańca) jest językiem; wysokointeraktywnym językiem komunikacji w parze.
  • Tango (w sensie: ten konkretny taniec z konkretną osobą) jest rozmową w tym języku.
Analogia językowa pod rozwagę:
Aby móc prowadzić wiele pasjonujących, różnych rozmów z różnymi ludźmi, musimy dobrze opanować wspólny z nimi język. Musimy znać wspólne słowa; rozumieć je, co więcej, rozumieć je jednakowo; znać wspólne, uniwersalne reguły tworzenia zdań i całych wypowiedzi. I musimy wiele mówić, rozmawiać i słuchać.
Ucząc się fragmentu jednej niszowej gwary uczymy się mówić, ale w efekcie nie porozumiemy się z nikim spoza naszej niszy!
Podobnie ucząc się specyficznego rozumienia tanga od jednej osoby oferującej jakieś mało uniwersalne podejście do tanga możemy w grupie jego uczniów odnosić wrażenie znacznych postępów, ale w efekcie poniesiemy klęskę z tancerzami z dowolnego innego środowiska.
5
Można się nauczyć tanga tańcząc z jedną osobą (trenerem, partnerem).
Tango to interaktywny język komunikacji (patrz poprzedni punkt).
Zbyt długie tańczenie z jednym partnerem powoduje nieuchronne powstawanie i utrwalanie złych nawyków, które wręcz oddalają nas od umiejętności tańczenia z innymi. Parter uczy się naszego prowadzenia i własnych reakcji na nie; w efekcie szybko powstaje i utrwala się unikalna dwuosobowa “gwara”, która będzie niezrozumiała dla wszystkich innych.
6
Można się nauczyć tanga na kursach (lekcjach, warsztatach etc.) nie chodząc na milogi.

Wersja pozornie  łagodniejsza:
Zacznę chodzić na milongi jak się nauczę tanga.
Nie można! Przyczyn jest wiele. Podstawą tanga jest improwizacja. Prowadzący na bieżąco interpretuje muzykę i błyskawicznie generuje ciąg propozycji. Podążająca uczy się błyskawicznych odpowiedzi na ten ciąg propozycji. Prowadzący z kolei - reakcji na te odpowiedzi. Tymczasem na lekcji oboje są pozbawieni wszystkich tych możliwości. Znają jej treść, znają polecenia i oczekiwania nauczyciela. Jeżeli tematem lekcji jest np. ocho atras, to:
  • prowadzący nie zaproponuje partnerce niczego, co ona miałaby samodzielnie odczytać (bo wciąż prowadzi tylko ocho atras); nie wie też, czy poprawnie i skutecznie prowadzi, czy też jego partnerka wykonuje mniej lub bardziej samodzielnie kroki, które wskazał trener;
  • podążająca nie musi odgadywać intencji partnera (z tej samej przyczyny); być może nawet nie jest świadoma, że tańczy dobrze tylko dlatego, że wie od trenera (a nie czuje w objęciu) co “ma” robić; zatem niekoniecznie nauczy się podążać.

Tango może się dziać tylko w żywym tańcu z różnymi partner(k)ami!Im dłużej zwlekasz z rozpoczęciem realnej nauki (na milondze), tym trudniej Ci  będzie (patrz mit 3).

Znów jak w nauce języka obcego: dobry nauczyciel jest ważny, ale nie da się opanować języka bez regularnego prowadzenia żywych rozmów z różnymi ludźmi!


CHECKLISTA EWALUACJI TRENERA/SZKOŁY znajdziesz pod adresem: przewodnik.Etaniec.org